= Gazeta & TV Humor =
Pensja
1. Pensja-cebula
- bierzesz i zaczynasz płakać.
2. Pensja tajdaczka
- przychodzi późno, cierpisz, ale nie możesz bez niej żyć.
3. Pensja-czarny humor
- śmiejesz się, żeby nie płakać.
4. Pensja dietetyczna
- po niej jesz coraz mniej.
5. Pensja ateisty
- wątpisz w jej istnienie.
6. Pensja-burza
- nie wiesz kiedy przyjdzie i ile będzie trwała.
7. Pensja-telefon komórkowy
- każda następna jest mniejsza.
8. Pensja-Walt Disney
- taka sama od 30 lat.
K ~:~ G ~:~ P
Ludzie nie mają ogonów, bo do odpędzania
much wynaleźli packi.
K ~:~ G ~:~ P
Źródłami mineralnymi nazywamy źródła, w których rozpuszczona
jest sól, cukier, mleko i inne lekarstwa.
K ~:~ G ~:~ P
W zimie należy dokarmiać leśne zwierzęta,
aby były smaczne na wiosnę.
K ~:~ G ~:~ P
Jaskółka jest zwierzęciem, tylko że w powietrzu.
K ~:~ G ~:~ P
Aby się nie zarazić, to trzeba myć wszystkie
owoce i nie jeść na tej samej misce co pies.
K ~:~ G ~:~ P
Kogut różni się od kury tym, że ma ostrogi,
jest bardziej spadzisty, pieje i nie znosi jaj.
K ~:~ G ~:~ P
Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
K ~:~ G ~:~ P
Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcję w życiu
komórki: wiedzą, kogo wpuścić, a kogo wypuścić,
czyli funkcję celnika.
K ~:~ G ~:~ P
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.
K ~:~ G ~:~ P
Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.
K ~:~ G ~:~ P
Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego
- skoro dziadek i ojciec nie mieli dzieci
- także i my będziemy bezdzietni.
K ~:~ G ~:~ P
Nie wierzyłem w bociany, ale one są naprawdę,
co widziałem w locie.
K ~:~ G ~:~ P
Spiker z Gdańska rozśmieszał kobiety, zapraszając je do toalety.
Nikt się nie orientował, co im tam prezentował,
ale było to śmieszne, o rety!
K ~:~ G ~:~ P
Sekretarka spod Lądka Zdroju psa nie chciała zostawić w spokoju.
Wymyślała kawały, które psa krępowały i wpędzały w stan niepokoju.
K ~:~ G ~:~ P
Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze
i gdy leci, to skacze.
K ~:~ G ~:~ P
Krowa, jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca
odwrotnie i taka jest między nimi różnica.
K ~:~ G ~:~ P
Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię Ziemi.
K ~:~ G ~:~ P
Ludzie pierwotni żywili się łonem natury.
K ~:~ G ~:~ P
Grzyby są jadalne i trujące, mając przez to dużo do
powiedzenia w gospodarce.
K ~:~ G ~:~ P
Pies ma nogi i głowę przyczepioną do tułowia.
K ~:~ G ~:~ P
Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.
K ~:~ G ~:~ P
Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
K ~:~ G ~:~ P
W warsztacie samochodowym klient siedzi w fotelu
i czyta gazetę, a na kanale stoi samochód.
Przychodzi mechanik i zabiera się do auta. Po chwili
mówi do klienta:
- Przydałoby się wymienić świece.
- To wymieniaj pan, tylko szybko.
Mechanik, czując, że złapał frajera, kontynuuje:
- Pasek rozrządu też do wymiany. Klocki i tarcze
też. l płyn hamulcowy, i w chłodnicy...
- Wymieniaj pan, tylko szybciej, bo nie mam czasu.
Mechanik skończył, odstawił samochód i mówi:
- No, gotowe.
Na to klient, pokazując samochód stojący przed
warsztatem:
- No to bierz się pan teraz za mój.
K ~:~ G ~:~ P
Telefon do sklepu meblowego:
- Chciałam kupić mężowi stylowe krzesło.
- Ludwik?
- Nie, Czesław.
K ~:~ G ~:~ P
Rosyjski generał, niemłody już i nieatrakcyjny, miał
straszne powodzenie u kobiet. Wciąż zmieniał
kochanki, a wszyscy zachodzili w głowę, jaki jest
jego sposób na uwodzenie. Zapytany o to przez
swego podwładnego odpowiedział:
- Nic wyrafinowanego - po prostu raz się dostaje po gębie,
a raz nie.
K ~:~ G ~:~ P
Na lekcji religii ksiądz katecheta opowiada o raju.
Jego opowieść jest bardzo barwna i zawiera wiele
atrakcyjnych detali. Syn Obły słucha jej zafascynowany
i nabiera ochoty, aby od razu znaleźć się w świecie opisanym
przez księdza katechetę.
- Nie tak szybko-studzi jego
zapał ksiądz, ale w dzienniku wpisuje mu najwyższą ocenę.
K ~:~ G ~:~ P
W kościele wnuczek słucha, jak ksiądz czyta wypominki:
- Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama,
Andrzeja, Teofila...
Chłopiec słucha, słucha, wreszcie zaniepokojony
ciągnie babcię za rękaw:
- Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!
K ~:~ G ~:~ P
Mayday...
- Halo, wieża? Tu lot 453. Jesteśmy nad Atlantykiem,
mamy awarię obu silników!!!
- Lot 453, tu wieża. Zrozumiałem, skreślam was.
K ~:~ G ~:~ P
Pracownik do szefa:
- Muszę dostać podwyżkę, trzy inne firmy nie dają
mi spokoju.
- Co to za firmy?
- Elektrownia, gazownia i telekomunikacja...
K ~:~ G ~:~ P
Poeta potraktował lipę jak człowieka, ma więc rozłożystą
koronę, która daje dużo cienia.
K ~:~ G ~:~ P
Mickiewicz był naprawdę pouczającym człowiekiem.
K ~:~ G ~:~ P
Zaczął głośno czytać i po chwili zerwał głos.
K ~:~ G ~:~ P
Michaś naraził swoje życie na śmierć.
K ~:~ G ~:~ P
Bydło powracało z pola, porykując nieludzkim głosem.
K ~:~ G ~:~ P
Bohater występuje w każdym ustępie.
K ~:~ G ~:~ P
Mężczyzna budzi się w południe straszliwie
skacowany. Na stoliku znajduje list od żony:
"Kochanie, kupiłam ci piwko i poszłam do pracy.
Jeżeli będziesz jeszcze czegoś potrzebował - dzwoń,
może wezmę dziś wolne". Zbaraniał i pyta syna, co
wczoraj zrobił (kwiaty,pierścionek?).
- Nie, tato. Wróciłeś o 5 rano kompletnie pijany,
awanturowałeś się, a kiedy matka zaczęła cię
rozbierać, ryknąłeś:
"Zostaw mnie, ty zdziro, ja jestem żonaty".
K ~:~ G ~:~ P
Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję.
- Mam nieodpartą ochotę włożyć przyrodzenie
w obieraczkę ziemniaków.
- zwierza się żonie.
- Absolutnie nie rób tego!
- krzyczy kobieta.
Po kilku dniach mężczyzna wraca do domu blady:
- To było silniejsze ode mnie, zrobiłem to.
- Włożyłeś go w obieraczkę ziemniaków?
I co?
- Zwolnili mnie z pracy.
- A co z obieraczką?
- Ją też zwolnili.
K ~:~ G ~:~ P
- Jak masz na imię?
-Joanna.
- Jo Andrzej, tyż ze Śląska.
K ~:~ G ~:~ P
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
- Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą.
K ~:~ G ~:~ P
Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studentkę profesor, wskazując na klatkę,
która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi studentka.
- Jak się pani nazywa? - pyta profesor.
Studentka podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.
K ~:~ G ~:~ P
Naukowiec, co mieszkał w Zbarażu, znalazł mumię w pobliżu garażu.
Wnet go ujął jej profil, a że był to nekrofil,
męczył mumię wśród zwojów bandażu.
K ~:~ G ~:~ P
Młody kozioł (był rodem z Helsinek) do różowych dobierał się świnek.
Gdy go knur spostponował, że podbiera mu towar,
to na innych on zrzucił swą winę.
K ~:~ G ~:~ P
Anielka miała ładną cerę liczącą 13 lat.
K ~:~ G ~:~ P
Przyszła na świat, kiedy jej matka bawiła się.
K ~:~ G ~:~ P
Równie cennym nawozem może być kompot.
K ~:~ G ~:~ P
Rak rozmnaża się płciowo, bo ma serce.
K ~:~ G ~:~ P
Dulszczyzna to popularna nazwa kołtunerii
matorolnoobyczajowej.
K ~:~ G ~:~ P
Gdy jest ciepło, jest dużo pożarów,
gdyż ludzie więcej piją i wyrzucają butelki.
K ~:~ G ~:~ P
- Panie doktorze, przed dwoma laty połknąłem złotą monetę.
- Dwa lata temu? - dziwi się lekarz. -
A dlaczego przychodzi pan do mnie dopiero teraz?
- Bo, szczerze mówiąc, pieniądze nie były mi dotąd tak
bardzo potrzebne.
K ~:~ G ~:~ P
- Panie mecenasie, jaka najwyższa kara oczekiwać może bigamistę?
- Dwie teściowe!
K ~:~ G ~:~ P
Do banku wpada bandyta z rewolwerem w ręce i woła:
- Ręce do góry i nie robić głupstw!
A po chwili dodaje:
- Czy wszyscy podnieśli ręce? Bez okularów nie widzę!
K ~:~ G ~:~ P
- Szkoda, że cię nie było na poprzednim zebraniu.
Ostro skrytykowałem dyrekcję.
- Przecież dyrektor nie urzęduje nawet tygodnia!
- Mówiłem o tamtym, emerytowanym!
K ~:~ G ~:~ P
- Czy jesteś szczęśliwy w małżeństwie?
- Niezupełnie. Marzyłem o żonie, która gotowałaby jak moja mama,
a okazuje się, że ta pije gorzej niż mój ojciec.
K ~:~ G ~:~ P
- Dolałem kiedyś angielkę wody do benzyny.
Motor szedł - opowiada humanista z ambicjami racjonalizatora.
- Następnym razem wlałem pół litra, silnik szedł.
Wobec tego przy kolejnym napełnianiu baku zaryzykowałem
napełnienie go pięćdziesięcioma procentami wody.
- l silnik poszedł? - dopytuje się niecierpliwy słuchacz.
- Niestety, poszedł... na złom - kończy z westchnieniem
niefortunny racjonalizator.
K ~:~ G ~:~ P
Na londyńskiej ulicy spotykają się dwaj mężczyźni.
- Co porabiasz?
- Sprzedaję meble.
- Gratuluję!
- Ale ja wyprzedaję własne meble!
K ~:~ G ~:~ P
- Mamy zagwarantowaną swobodę zgromadzeń - skarży się aresztant
- ale w praktyce nie jest tak różowo. Zgromadziłem trzy tony
cementu i mój adwokat twierdzi, że może mnie to kosztować trzy
lała pudłowania.
K ~:~ G ~:~ P
Przychodzi piękna dziewczyna do lekarza.
- Proszę się rozbierać! - powiada medyk.
-- Panie doktorze, boli mnie ząb!
- O, stomatolog ma gabinet piętro wyżej - wzdycha lekarz.
- Ja, niestety, jestem laryngologiem!
K ~:~ G ~:~ P
Rozmawiają dwaj więźniowie:
- Za co cię zamknęli?
- Przez drobiazg. Synek pisał wypracowanie na temat
"Co robi mój tatuś"...
K ~:~ G ~:~ P
Pewien myśliwy chce kupić psa, ale, przerażony ceną, waha się:
- Osiemdziesiąt tysięcy złotych to jednak ogromna suma!
Jego medalami się nie wyżywimy!
- To śmieszne! - przekonuje sprzedawca.
- Przecież pies jest nie tylko znakomitym dzikarzem,
ale i niezrównanym strażnikiem!
- Drogi panie, jeżeli będę sobie pozwalać na tak dzikie wydatki,
to wkrótce nie będzie u mnie czego pilnować!
K ~:~ G ~:~ P
- Panie kolego - zwraca się dyrektor do pracownika.
- Rozumiem, że w czasie, kiedy przedstawiam swój referat patrzy
pan na zegarek, to rzecz ludzka! Ale to, że pan przykłada go
do ucha, żeby sprawdzić, czy w ogóle idzie, to już grubymi
nićmi szyta prowokacja!
K ~:~ G ~:~ P
Aktorowi grającemu w filmie główne rolę reżyser
udziela wskazówek:
- A teraz skoczy pan z mostu w nurt rzeki!
- Ależ ja nie umiem pływać...
- Nie szkodzi! To i tak jest scena finałowa.
K ~:~ G ~:~ P
Dowcip przedwojenny.
Hrabia do służącego:
- Niech Jan podleje kwiatki.
- Ależ panie hrabio, przecież deszcz pada!
- To niech Jan weźmie parasol.
K ~:~ G ~:~ P
Do zatłoczonego pociągu wsiadł zażywny jegomość. Nie widząc szansy
na zajęcie siedzącego miejsca postanowił użyć podstępu:
- Proszę państwa, uciekł mi z torby bardzo jadowity wąż!
Pasażerowie w panicznym strachu opuścili wagon, gdy tymczasem
zażywny jegomość z zadowoleniem rozłożył się na siedzeniu i zasnął.
Po jakimś czasie budzi się, wygląda przez okno i widzi, że jest noc,
a pociąg stoi.
- Panie, czemu nie jedziemy? - pyta przechodzącego kolejarza.
- A wie pan, jakiś idiota wypuścił węża z torby i musieliśmy
odłączyć wagon.
K ~:~ G ~:~ P
Wieża kontrolna na lotnisku:
- Lot 444 zgłoś się!
Cisza.
- Lot 444 zgłoś się... Lot 444 zgłoś się...
Cisza, l naraz w słuchawkach słychać głos pijanego mężczyzny:
- Ttu czteeerysta hip czteeerdzieeeści czteeery...
- Tu wieża kontrolna. Chcę mówić z pierwszym pilotem.
- Pieeerwszy hip pilooot jeeest piiijany i.śpi.
- Wezwijcie drugiego pilota!
- Teeż hip piiijany!
- To kto mówi, u diabła?
- Piiiiot hip automatyczny!
K ~:~ G ~:~ P
Przybiega mały Szkot do domu i chwali się ojcu:
- Tato zaoszczędziłem całego funta!
- Jak to zrobiłeś?
- Uczepiłem się tyłu autobusu i nie musiałem płacić za bilet.
- Gdybyś się uczepił taksówki - burczy niezadowolony ojciec
- zaoszczędziłbyś najmniej pięć funtów.
K ~:~ G ~:~ P
- Co to jest półprzewodnik?
- Człowiek, który oprowadza wycieczki na pół etatu.
K ~:~ G ~:~ P
Wchodzi człowiek do baru i siada przy stoliku. Podchodzi kelner:
- Co podać?
- Frytki - odpowiada zapytany.
- Niestety, zabrakło nam ziemniaków.
- Nie szkodzi, mogą być bez ziemniaków.
K ~:~ G ~:~ P
- Masz po tym urlopie takie pełne, różowe policzki.
Pewnie dobrze się odżywiałeś?
- Nie, tylko codziennie musiałem nadmuchiwać gumowe materace...
K ~:~ G ~:~ P
- Mamo, czy mogę iść popatrzeć na kometę Halleya?
- Idź córuś, tylko nie podchodź za blisko...
K ~:~ G ~:~ P
- Czy wasi muzycy grają na życzenie gości? - pyta konsument kelnera.
- Oczywiście, proszę pana.
- To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w szachy.
K ~:~ G ~:~ P
Ludożercy szykują śniadanie dla króla. Zamierzają ugotować śliczną
blondyneczkę. Nagle przybiega sługa pałacowy i woła:
- Uwaga kucharze! Szef życzy sobie, żeby mu śniadanie podać do
łóżka na surowo!
K ~:~ G ~:~ P
Na łące pod lasem chłopiec pasie krowę, opodal jego ojciec
orze pole. Zjawia się malarz, rozstawia sztalugi, wyjmuje
farby i pędzle. Zaintrygowany chłopiec podchodzi do malarza i
zagląda mu przez ramię:
- Co pan będzie malował?
- Twoją krowę.
Chłopiec biegnie do ojca, coś mu tłumaczy, a po chwili wraca i mówi:
- Tata powiedział, że nie potrzeba malować. Niech krowa pozostanie
łaciata.
K ~:~ G ~:~ P
Amerykańska gwiazda ekranu, która wróciła z podróży po Europie,
udziela wywiadu dziennikarzom:
- Było cudownie! Wyszłam za mąż za Polaka. Jest fantastyczny!
Sądzę, że w przyszłości będę wychodziła za mąż tylko za Polaków.
Albo za Włochów.
K ~:~ G ~:~ P
Eskimos stanął przed sądem oskarżony o to, że w trzech różnych
miejscowościach na Grenlandii miał żony.
Sędzia był zdumiony, że przez wiele lat udawało mu się to ukryć.
- Jak to się stało - zapytał - że żadna z żon nie wiedziała o
pozostałych?
- O, bo ja mam najszybszy psi zaprzęg w całej Grenlandii!
K ~:~ G ~:~ P
Pracownik do zwierzchnika:
- Ja tu pracuję na półetatu, więc proszę krzyczeć na mnie
półgłosem!
K ~:~ G ~:~ P
Szef do pracownika:
- Pan jest fenomenalny! Żadna maszyna nie zastąpi pana!
- Czyżby?
- Oczywiście! Nie wymyślono dotąd maszyny, która by nic
nie robiła i do niczego nie służyła.
K ~:~ G ~:~ P
Wyciąg z protokołu sporządzonego przez policjanta w Chicago:
"W parku znalazłem zwłoki nieznanego mężczyzny, które wykazywały
szereg ran kłutych. Dwie rany miały wielkość monet 5-centowych,
trzy wielkości 10 centów i dwie wielkości 50 centów. Razem siedem
ran ogólnej wartości 1 dolara i 40 centów."
K ~:~ G ~:~ P
- Jakie to kurczęta wylęgają się w inkubatorze? -pyta nauczycielka.
Jasio nie wie. Wobec tego wychowawczyni podpowiada:
- A czy wiesz, co to są brojlery?
- Wiem! To są kurczęta z nieprawego łoża.
K ~:~ G ~:~ P
- Jaka jest według nowego kodeksu kara za popełnienie bigamii?
- Kara pozostała ta sama:
- dwie teściowe.
K ~:~ G ~:~ P
- A był pan już kiedyś w Afryce, panie hrabio?
- A po co? Jeżeli murzyni chcą mnie zobaczyć, mogę przyjechać
tu, do Warszawy.
K ~:~ G ~:~ P
- A odżywiać się panu wolno tylko jajkami...
- Kiedy ja nie znoszę jajek!
- l słusznie. Jajka powinna znosić kura.
K ~:~ G ~:~ P
- Trudno i darmo, pani musi być moja!
- Trudno, to rozumiem, ale niech pan się nie spodziewa, : że darmo.
K ~:~ G ~:~ P
Wartownik Tom Snither każe stanąć człowiekowi zbliżającemu się
do bazy rakietowej:
-- Przepustka!
-- Jestem major Johnson. Idę do kancelarii głównej
-- wyjaśnia zatrzymany.
-- Przykro mi, sir, ale bez okazania ważnej przepustki nie mogę
pana wpuścić na teren bazy.
-- Nie bądźcie głupi Snither, przecież mnie dobrze znacie.
Żołnierz jest w rozterce.
-- Tak, znam ale nie mam prawa.
Nagle z wartowni słychać krzyk:
-- Do diabła, Snither, czego się tak patyczkujesz?
Dla pewności zastrzel faceta, a wyjaśniać będziemy potem!
K ~:~ G ~:~ P
-- Dwukrotnie się żenił i dwa razy nieszczęśliwie.
W pierwszym przypadku uciekła mu żona.
-- A w drugim?
-- W drugim nie uciekła.
K ~:~ G ~:~ P
-- Co kupiłeś małżonce na imieniny?
-- "Sikiroławki" Nienackiego.
-- O, to zrobiłeś jej z pewnością dużą niespodziankę.
-- Tak, bo spodziewała się futra.
K ~:~ G ~:~ P
Taksówkarz wiezie pasażera przez zatłoczone śródmieście.
Samochód wlecze się niemiłosiernie.
-- Nie mógłby pan jechać trochę szybciej? -- ponagla pasażer.
-- Jeżeli panu tak się bardzo śpieszy -- odpowiada taksówkarz
-- to proszę wysiąść i iść piechotą.
-- Tak bardzo to znowu mi się nie śpieszy...
K ~:~ G ~:~ P
-- Kelner, dlaczego dotąd nie jestem obsługiwany? Ten pan przy
sąsiednim stoliku przyszedł o całą godzinę później i już konsumuje.
Proszę natychmiast wezwać kierownika!
-- Nic prostszego. Ten pan przy sąsiednim stoliku, to właśnie
nasz kierownik.
K ~:~ G ~:~ P
-- Tatusiu, kto to jest aktor?
-- Aktor, synku, to człowiek, który realizując na scenie zamysł
reżysera podchodzi do tekturowej ściany z rozświetlonym oknem
i spoglądając za kulisy widzi brudne, zakurzone dekoracje, widzi
przeraźliwie znudzoną gębę dyżurnego strażaka, widzi kłócących się
o coś wściekle elektryków, pieklącego się inspicjenta, ponure
twarze zdenerwowanych aktorów i powiada: "Cóż za piękny widok
roztacza się z tego okna!"
K ~:~ G ~:~ P
-- Musi pan pędzić uregulowany tryb życia -- poucza lekarz pacjenta.
-- Żadnego alkoholu, żadnych papierosów, żadnej mocnej kawy czy
herbaty, a nade wszystko nie denerwować się... Hola, panie,
dlaczego pan opuszcza gabinet?
-- Żeby się nie denerwować, panie doktorze.
K ~:~ G ~:~ P
Rzecz dzieje się w Japonii. Majster Takojama zwraca się nieśmiało do
swego szefa:
-- Panie kierowniku, proszę, mi wybaczyć zbytnią natarczywość, lecz
ośmielam się prosić o jeden dzień urlopu w związku z moim złotym
weselem.
-- Ależ Takojama, pan chyba zwariował? Chce pan zrujnować nasze
przedsiębiorstwo? Przecież już jeden dzień wolny
(dałem panu przed 25 laty, z okazji srebrnego wesela!
K ~:~ G ~:~ P
Jedna z pierwszych lekcji u pierwszoklasistów.
-- Powiedz mi, Adasiu, z czego zrobiona jest twoja kurtka?
-- Z wełny.
-- Bardzo dobrze. Jakiemu więc zwierzęciu zawdzięczasz swoją kurtkę?
-- Tacie.
K ~:~ G ~:~ P
Młody Szwed, skory do przechwałek, zabrał do chińskiej restauracji
swoją dziewczynę. Przedtem naopowiadał jej różnych głupstw, jak to
on świetnie zna język chiński. Niestety, menu zredagowane było
właśnie po chińsku. Młodzieńcowi zrobiło się nieprzyjemnie. Prośba o
przetłumaczenie spisu dań groziła przecież utratą twarzy...
-- Na początek -- zwrócił się Szwed do kelnera -- proszę nam podać to --
wskazał pierwszą pozycję w karcie.
-- To, proszę pana? -- upewnił się kelner.
--- Tak.
-- Ależ my nie obsługujemy ludożerców.
-- Dlaczego ludożerców?
-- zaperzył się młody człowiek.
-- Bo pan wybrał do konsumpcji właściciela lokalu, pana Czen Su.
K ~:~ G ~:~ P
-- Często mi się śni, że skończyłem studia i zostałem znanym,
podziwianym dziennikarzem. Ten sen jest tak sugestywny, iż
zaczynam intensywnie myśleć co robić, żeby się spełnił.
-- Ja bym radził mniej spać.
K ~:~ G ~:~ P
-- Słyszysz? Ktoś sszwenda się po naszym przedpokoju.
-- Co mam robić?
-- Natychmiast zbudź psa!
K ~:~ G ~:~ P
-- Proszę mi wybaczyć, panie dyrektorze, ale w tym kwartale nie
otrzymałam premii.
-- Dobrze, koleżanko, wybaczam pani.
K ~:~ G ~:~ P
- Będziemy bawić się w chowanego - proponuje dziewczyna zakochanemu
chłopcu. - Jak mnie znajdziesz - będę twoja...
- A jeśli cię nie znajdę?
- No to jestem za szafą.
K ~:~ G ~:~ P
Wychodzą z kina dwie pchły:
- Idziemy pieszo, czy czekamy na psa?
K ~:~ G ~:~ P
Pewna dworka, której mąż wyruszył z królem gromić Krzyżaków,
zabawiała się w komnacie aż z trzema mężczyznami. Nagle tupot koni
na podwórcu, dworka wygląda przez okno, a tu mąż. Zsiadł z konia i
wali prosto na pokoje. Popłoch wśród zalotników, bowiem poczuli na
szyi rękę kata. Zaczęli szukać kryjówki: jeden wlazł do łaźni, drugi
na balkon, trzeci... no właśnie, trzeci miał najwięcej kłopotu.
Wreszcie zdecydował się wskoczyć do ciężkiej zbroi huzarskiej
stojącej w kącie komnaty. Był naiwyższy czas, bo oto tup... tup... tup.
- w drzwiach szeroko rozwartych stanął mąż.
- O, mój luby małżonku! - pisnęła niby to zaskoczona dworka.
- Radość me serce rozpiera, iżeś wrócił z wojny.
Dużo łupów nabrałeś?
- Nie wróciłem ja z wojny i łupów żadnych nie mam - oświadczył krótko
rycerz. - Od króla miłościwego dla królowej listy wiozę i za dwa,
trzy dni ruszyć mi trzeba z powrotem.
- Jak to dobrze, najmilszy mój panie, że chociaż przez tak krótki czas
będziesz blisko przy mnie. Zaraz każę przynieść strawę i wino, a
tymczasem ty zanieś listy królowej.
I wiarołomna dworka, chcąc dać szansę ucieczki swoim zalotnikom,
zaczęła męża wypychać z komnaty. Ale ten się zaparł i mówi:
- Nic z tego! Najjaśniejszy pan kazał mi listy oddać przez sekretarza,
co już przy wejściu na zamek uczyniłem.
- to mówiąc rycerz zaczął rozdziewać się z odzieży i szykować do
posiłku.
Niemal pomarli ze strachu zalotnicy. Co tu robić, żeby bezpiecznie się
stąd wydostać? Ten, co był na balkonie, wpadł na koncept i zaczął
stukać w balustradę, a za chwilę zjawił się w komnacie:
- Wielmożna pani - zameldował - balustradka naprawiona. Czym mogę
jeszcze służyć?
- Idźcie do domu, dobry człowieku - rzekła dworka i dała mu grosz
za fatygę.
Usłyszał to drugi zalotnik ? wyszedł z łaźni:
- Wielmożna pani, dziura w balii zaczopowana!
- No to weźcie grosik i odejdźcie w pokoju - powiedziała dworka,
radując się w duchu, że mąż niczego nie podejrzewa.
Najtrudniej było zdecydować się trzeciemu zalotnikowi. Wreszcie zdało
mu się, że wpadł na myśl szczęśliwą. Wylazł z kąta w owej zbroi,
potwornie skrzypiąc i tupiąc, i gromkim głosem pytając:
- A powiedzcie no panie, którędy to na Grunwald?
K ~:~ G ~:~ P
W klinice położniczej pielęgniarka odbiera telefon, a potem, nie
odkładając słuchawki, zwraca się do lekarza:
- Jakaś pani pyta, czy pan doktor przyjmuje porody w wolne soboty...
K ~:~ G ~:~ P
- Nie rozumiem, dlaczego tak narzekasz na swego męża?
Przecież każdego pierwszego oddaje ci do grosza swoją pensję.
- To prawda, ale potem do grosza wygrywa ją ode mnie w pokera!
K ~:~ G ~:~ P
- Jak pan mógł ukraść rower stojący przy bramie cmentarnej?
- Myślałem, że właściciel nie żyje.
K ~:~ G ~:~ P
- Dlaczego z taką niechęcią wracasz do domu? - pyta w knajpie kolega.
- Bo nie mogę już dłużej słuchać swojej żony!
Od blisko jedenastu miesięcy ciągle do znudzenia powtarza to samo!
- A co powtarza?
- Żebym wyniósł choinkę na śmietnik!
K ~:~ G ~:~ P
Młody struś przybiega do swojej matki, trzymając się obydwoma
skrzydełkami za brzuch i wydając okrzyki bólu.
- Coś ty z jadł? -pyta strusia głosem pełnym niepokoju.
- Tylko beczułkę gwoździ!
- Cała beczułka gwoździ w twoim wieku? Ależ ty się zabijesz
takim odżywianiem.
Natychmiast idź do domu i zażyj młotek z obcęgami!
K ~:~ G ~:~ P
Wędkarz łowi ryby. Bez powodzenia. Opodal rozsiadł się na trawce
jakiś facet i bacznie obserwuje wysiłki niefortunnego właściciela
wędki. Po dwóch godzinach mordęgi speszony wędkarz pyta obserwatora:
- Czemuż to pan nie weźmie wędki i sam nie połowi?
- A bo ja, proszę pana, nie mam cierpliwości.
K ~:~ G ~:~ P
Idzie wycieczka przez góry i nagle widzi bacę siedzącego okrakiem
na konarze wysokiej sosny.
- Co robicie tam, wysoko, baco?
- Nic, uważam!
Po jakimś czasie przychodzi inna wycieczka.
- Baco, co wy robicie na tym drzewie?
- Uważam!
Pod koniec dnia obie wycieczki wracają w dolinę tą samą ścieżką
opodal wysokiej sosny. Baca nadal siedzi okrakiem na konarze drzewa.
- Baco, co wy tam jeszcze robicie?
- Ano, uważam!
- Na co uważacie?!
- Co by nie spaść!
K ~:~ G ~:~ P
- Czy pozwany przyznaje, że nazwał powoda osłem, durniem, łobuzem
i cymbałem?
- Niestety, zapomniałem go nazwać cymbałem, wysoki sądzie, ale byłem
wtedy tak zdenerwowany...
K ~:~ G ~:~ P
Praojciec Noe wyszedł z kajuty zapowiadając, iż będzie łowić ryby.
Po chwili wrócił.
- Co się stało? - dopytuje się żona.
- Uświadomiłem sobie, że mam jedynie dwie glisty.
K ~:~ G ~:~ P
Dwóm Indianom pokazano jazdę na wodnych nartach.
- Czemu to motorowe kanoe tak pędzi? - zdumiewa się Wielki Bizon.
- Ślepy jesteś? - strofuje go ścigły Jaguar. - Czy nie widzisz,
że ściga je Blada Twarz na desce?
K ~:~ G ~:~ P
Wilkowi narodził się syn. Dumny ojciec pieści malca:
- A ti, ti! Jakie to piękne dzieciątko!
Przecież to cały ja! Ten sam nosek, łapki, oczęta, uszy...
uszy... uszy... Poczekaj, zającu!
K ~:~ G ~:~ P
- Najlepsze, co pan może zrobić w tej sytuacji, to wrócić
do małżonki - doradza adwokat.
- Proszę wobec tego poradzić mi jakieś mniej szczęśliwe wyjście -
prosi klient.
K ~:~ G ~:~ P
Dyrektor kliniki psychiatrycznej oprowadza kolegę.
Otwiera drzwi jednego z pokojów.
- A tu leżą nasi automobiliści!
- Gdzież oni są? - dziwi się gość. -
Przecież w tej sali nikogo nie ma!
- Leżą pod łóżkami. Naprawiają je.
K ~:~ G ~:~ P
- Mój panie - powiadał pewien lekarz.
- człowiek może zachować wieczną młodość pod warunkiem, że nie pije,
nie pali, dużo śpi, spożywa dietetyczne pokarmy, racjonalnie i
niezbyt ciężko pracuje, a nade wszystko, jeżeli nie wstydzi się
bezczelnie łgać.
K ~:~ G ~:~ P
Na wystawie rzeźb jeden z widzów kontempluje akt dziewczęcy okryty
jedynie listkiem figowym. Żona z wyraźną dezaprobatą śledzi jego
zachowanie, a wreszcie powiada:
- Chłopie, opamiętaj się, czy ty czekasz na nadejście listopada?
K ~:~ G ~:~ P
Budzi się mąż rano, patrzy do lustra i zapytuje:
- Coś sobie pomyślała, kochanie, widząc mnie wracającego późną nocą
pod dobrą datą, z tym potężnym siniakiem na oku?
Żona wzrusza ramionami i powiada:
- Nie było się czemu dziwić, bo wtedy jeszcze nie miałeś podbitego oka.
K ~:~ G ~:~ P
- Zupełnie przestajesz dbać o siebie! - powiada żona z naganą. -
Zaniedbany, obszarpany. Nie za takiego mężczyznę wychodziłam za
mąż przed ośmiu laty!
- Dziwny zarzut! - obrusza się mąż. - Cokolwiek byś powiedziała o
moim ubraniu muszę ci przypomnieć, że są to właśnie moje
szaty godowe!
K ~:~ G ~:~ P
Paryski oficer śledczy mówi do zatrzymanego:
- Chyba jeszcze nie wie pan co to jest badanie trzeciego stopnia?
- Panie komisarzu, od piętnastu lat jestem żonaty!
K ~:~ G ~:~ P
- Jeżeli kupiec nabędzie towar za dziesięć dolarów osiemdziesiąt
centów, a następnie sprzeda go za czternaście dolarów i dziesięć
centów, to zarobi, czy straci? Jak myślisz, Johny?
- W dolarach zarobi, a w centach będzie stratny, panie profesorze!
K ~:~ G ~:~ P
- Mój mąż jest obłędnie leniwy. Wstaje o godzinie piątej rano,
żeby dłużej nic nie robić!
K ~:~ G ~:~ P
Amerykanka zachwala córce bogatego kandydata do żeniaczki:
- Jest odrażający, stary, flejtuchowaty i łysy - wybrzydza córka.
- Racja, ale na jego plus musisz dodać, że miał już dwa zawały!
K ~:~ G ~:~ P
- Łobuzie, wybiłeś dwa okna i chciałeś uciec!
- Pszę pana, ja biegłem do domu po pieniądze!
K ~:~ G ~:~ P
Hrabia mówi do służącego:
- Idź, podlej kwiaty.
- Ale pada deszcz - odpowiada służący.
- To weź parasol!
K ~:~ G ~:~ P
- Jasiu, czy tata nadal odrabia za ciebie lekcje? - pyta pani
nauczycielka.
- Nie, ta ostatnia dwója go załamała...
K ~:~ G ~:~ P
Dwa pomidory przechodzą przez ulicę.
Nagle jeden wpada pod samochód.
Drugi zatrzymuje się i mówi:
- Wstawaj, ketchup. Idziemy dalej.
K ~:~ G ~:~ P
Miś spotyka jeża, który coś zajada.
Pyta go:
- Co jesz?
- Co misiu? - odpowiada jeż.
Po chwili miś znowu próbuje zagadać do jeża:
- Co jesz, jeżyku?
- Co niedżwiedź, misiu? - odpowiada jeż.
K ~:~ G ~:~ P
W środku nocy mężczyzna chodzi wokół latarni i czegoś szuka.
Podchodzi do niego patrol policji.
- Czego pan szuka?
- A wypadły mi pieniądze...
- Policjanci rozejrzeli się dookoła, ale nic nie widzą i pytają:
- A tu panu wypadły?
- Nie, w tamtych krzakach.
- To dlaczego pan tam nie szuka?
- Bo tam nic nie widać !
K ~:~ G ~:~ P
Policjant z drogówki zatrzymuje Kowalskiego jadącego samochodem.
- Ma pan zupełnie nieczytelny numer rejestracyjny!
- Nic nie szkodzi, panie władzo, znam go na pamięć.
K ~:~ G ~:~ P
- Marku, dlaczego twoja młodsza siostrzyczka płacze?
- Bo jej pomogłem.
- Pomogłeś? W czym?
- Pomogłem jej jeść czekoladę.
K ~:~ G ~:~ P
Na lekcji przyrody nauczycielka pyta :
- Jasiu, co wiesz o jaskółkach ?
- To bardzo mądre ptaki. Odlatują, gdy tylko rozpoczyna się
rok szkolny !
K ~:~ G ~:~ P
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi,
że trzech jest identycznych. Pyta:
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi basem trzecie dziecko.
Pani pyta: - A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy,
a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi, ja musiałem pić piwo.
K ~:~ G ~:~ P
- Jasiu, umiesz liczyć? - pyta nauczyciel matematyki.
- Tak, tatuś mnie nauczył - odpowiada Jaś.
- Powiedz w takim razie, jaka liczba następuje po trójce?
- Czwórka.
- W porządku, a po szóstce?
- Siódemka.
- Bardzo dobrze, a po dziesiątce?
- Walet.
K ~:~ G ~:~ P
Przychodzi ojciec Jasia ze szkoły i mówi:
- Jasiu, zawsze byłeś taki dobry z historii, pani cię chwaliła,
że masz taką dobrą pamięć. A teraz co? Ledwie trójka?
Jasiu na to:
- No tak, wiedziałem, że będzie niewesoło, jak się
amfetamina skończy...
K ~:~ G ~:~ P
Jaś wraca po lekcjach do domu i już od progu woła radośnie do mamy:
- Mamusiu, mamusiu! Dziś na chemii po raz pierwszy robiliśmy
doświadczenia.
- To ładnie syneczku, a na którą masz jutro iść do szkoły?
- Do jakiej szkoły...?
K ~:~ G ~:~ P
- No... - kończy swoje wywody ojciec, ocierając spocone czoło.
- Czy wszystko zrozumiałeś?
- Jasne - mówi Jasio. - Ale powiedz mi, czy jak będę chciał
bliźnięta, to mam to robić dwa razy?
K ~:~ G ~:~ P
Nauczyciel opowiada dzieciom:
- Zimą musicie na siebie bardzo uważać. Kiedy byłem w
waszym wieku, to miałem kolegę, który dostał saneczki.
Zjeżdżał z góry, wpadł w śnieg, dostał zapalenia płuc i umarł.
W klasie zapadła cisza. Po chwili Jaś pyta:
- A co się stało z saneczkami?
K ~:~ G ~:~ P
Pani pyta Jasia:
- Co to jest fatamorgana?
- Mój tata wracający z wywiadówki z czekoladą!
K ~:~ G ~:~ P
Na przerwie Jaś podchodzi do nauczyciela:
- Ja nie chcę pana straszyć, ale mój tata powiedział,
że jeśli dalej będę przynosił uwagi w dzienniczku,
to ktoś dostanie w skórę!
K ~:~ G ~:~ P
Pacjent skarży się lekarzowi :
- Panie doktorze ! Nie mogę nic jeść !
- Niech się pan nie martwi. Teraz wszystko takie drogie.
K ~:~ G ~:~ P
Na lekcji przyrody nauczyciel zadaje
pytanie:
- Jak myślicie, dokąd leci ptak,
który trzyma w dziobie słomkę?
Jaś odpowiada pierwszy:
- Napić się czegoś!
K ~:~ G ~:~ P
Żona wraca z kursu prawa jazdy.
Podchodzi do męża i pyta:
- Chcesz się dowiedzieć, jak mi
dzisiaj poszło, czy wolisz
przeczytać o tym jutro w gazetach?
K ~:~ G ~:~ P
Zajączek siedzi nad brzegiem
jeziora, przeci@ąa się i mówi:
- Zając, jak się wyśpi, to może każdemu dołożyć!
Nagle w lustrze wody dostrzega niedżwiedzia i szybko dodaje:
- Ale jak się wyśpi, to straszne głupoty opowiada!
K ~:~ G ~:~ P
Gospodarz pyta nowego sąsiada:
- Krowy macie?
- Mamy.
- Świnie chowacie?
- A przed kim ?
K ~:~ G ~:~ P
|