Biblioteka Humorów

..:: Humory ::..
..:: H R A B I A ::..

HRABIA

- Janie, drzwi do windy otwiera się w prawo czy w lewo?
- W prawo, panie hrabio.
- O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem.

K ~:~ G ~:~ P

- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol.

K ~:~ G ~:~ P

- Janie! Wytrzyj kurze!
- Tak jest, Jaśnie panie. Której?

K ~:~ G ~:~ P

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie !
- Ja też nie. :-))

K ~:~ G ~:~ P

- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.

K ~:~ G ~:~ P

- Janie!
- Słucham Pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?
- Tak Panie. Będzie Pan grał?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.

K ~:~ G ~:~ P

Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie!
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie...
- Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku. :-)

K ~:~ G ~:~ P

- Janie!
- Tak Panie?
- Kto wysiusiał na śniegu: "Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu"?
- Ja Panie.
- Przecież nie umiesz pisać!
- Ale Pani Hrabina mnie prowadziła.

K ~:~ G ~:~ P

Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:
- Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)
- Eee tak se tylko popier***** .
- Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)
- Ale za to ślicznie gram!!!! :-)


K ~:~ G ~:~ P

- Janie. Czy cytryna ma nóżki?
- Nie panie...
- O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty.

K ~:~ G ~:~ P

Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!

K ~:~ G ~:~ P

- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło.
Proszę mu ukręcić ze dwa jajka.
- AAAAuuuuaaaa!

K ~:~ G ~:~ P

Hrabia czyta gazetę.
- Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, że tramwaj zabił kominiarza?

K ~:~ G ~:~ P

Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.
Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły?? Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła
i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

K ~:~ G ~:~ P

<< 1 z 1 >>

Powered by PatrolScript 1.0
Based on PsNews
Patrol & Grzeniok
Powrót do góry
© Biblioteka Humorów