INNE
Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacił rachunek kelner mówi: - 1 złoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 złote. Facet daje 5 złotych i mówi: - Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę... :-))))
K ~:~ G ~:~ P
- Co słychać? Jak się miewa twoja żona? - pyta kolega dawno niewidzianego kolegę i w tym momencie uprzytamnia sobie, że jego żona nie żyje. Więc szybko dodaje: - Wciąż na tym samym cmentarzu? ;-D
K ~:~ G ~:~ P
Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Podczas ewakuacji ludności wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Głupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!! :-)))
K ~:~ G ~:~ P
W. I. Czapajew i Piętka płynęli łódką. Łódka się wywróciła. Czapajew pływał, Piętka nie. Ale kamandir go wyratował, dociągnął do brzegu i robi sztuczne oddychanie. Macha pietkinymi rękami a z biedaka woda cieknie i cieknie, i cieknie... Obok przejeżdżał oddział Kozaków. Essaul (tzn. dowódca) podjechał bliżej, patrzy, w końcu nie wytrzymał i mówi: - Wasilij Iwanowicz! Wyciągnij ty mu dupę z wody, bo całą rzekę przepompujesz! :-)
K ~:~ G ~:~ P
Pacjenta ułpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą, siwą brodę. - Coż nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem Świętym Piotrem...
K ~:~ G ~:~ P
W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa.
K ~:~ G ~:~ P
Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną Amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed Św. Piotrem, a Święty się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła? - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec. - Patrz tak wygląda niebo - mówi św. Piotr - pokazując dookoła. - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa amigowiec. - Teraz chodź pokażę ci piekło - mówi Św. Piotr. Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane panie a dookoła leżą Amigi a nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem Motorolla 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i Św. Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło? - Nie obraż się Św. Piotrze - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra, pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony amigowiec krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio.. Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO. :-)
K ~:~ G ~:~ P
- Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola.
K ~:~ G ~:~ P
Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze".
K ~:~ G ~:~ P
Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba. - To dawaj. I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła. Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie. - To masz! :-)
K ~:~ G ~:~ P
Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjść! On jest niebezpieczny! - On jest bardzo miły i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mówi: - Zamknij gębę! Krokodyl zamyka i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę.
K ~:~ G ~:~ P
Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... :-]]]]]
K ~:~ G ~:~ P
Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilę ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. :-)
K ~:~ G ~:~ P
Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - Świnia! - Bardzo mi miło, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty.
K ~:~ G ~:~ P
Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d****... - Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: - Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... :-)
K ~:~ G ~:~ P
<< 1 z 8 >> Powered by PatrolScript 1.0 Based on PsNews
|