Biblioteka Humorów

..:: Humory ::..
..:: S C E N A ::..

SCENA DWORSKA

Na zamkowej posadzce zdobnej w pawimenty,
W pozie zrezygnowanej i nad wyraz smutnej
Lutnista z Siedmiogrodu, imc Berkwark Walenty,
Trącił niedbale dłonią struny swojej lutniej.
Nikogo nie ucieszył tym i nie zadziwił,
Zygmunt August na tronie zaśnięcia był bliski,
A jego nowa żona, Barbara Radziwiłł,
Oglądała w lusterku liczne już wypryski.
Blazen Zyzio, co właśnie nastał po Stańczyku,
Opowiadał dowcipy bardzo niskiej klasy,
A w ponurej komnaty najdalszym kąciku
Wredna teściowa Bona łatała arrasy
Jedną ręką, zaś drugą precyzyjnie nader
Italskie słodkie wino mieszała w pucharze,
Wsypawszy tam uprzednio trujący kumader,
Bo chciała zrobić kuku synowej Barbarze.
Dojrzał to wierny pazik, uczuł litość dla niej,
Więc lawirując zręcznie w sennych dworzan tłumie,
Szepnał w ucho Barbarze: - Chcą cię otruć, Pani!
Zaś Barbara mrugnęła na znak, że rozumie...
Zaś kiedy jej podano kielich pełen jadu,
Wspomniała swoją przeszłość rozpustną, a potem
Przyszłość z drętwotą dworskich balów i obiadów,
I wychyliła puchar z wytwornym bulgotem,
I spadła na posadzkę wśród szlochania ludu,
A król przyganiał Bonie: - Fe, nieładnie, matko!
Ot, jakie rzeczy ludzie wyczyniają z nudów,
A my się wciąż dziwimy naszym nastolatkom...

K ~:~ G ~:~ P

POŻEGNANIE

Obiektywnie rzecz biorąc, z perspektywy kosmopolitycznego,
niekonwencjonalnego, pseudoneopozytywistycznego, globalnego
punktu widzenia, dochodzę do wniosku i stwierdzam z punktu
wiszenia na punkt spadania, uwzględniając naturalne nawożenie
ziemi na nagrobku przez dinozaury, mogę wreszcie z czystym
sumieniem anielskiego diabła stwierdzić, że zgodnie z zasadą
w której zadne irracjonalne i nieirracjonalne poglądy na ten
wielki ponadczasowy i hiperprzestrzenny ogród zoologiczny na
którym mamy miliprzyjemność egzystować, stwierdzić
że nadszedł czas, nadeszła chwila, znalazł się odpowiedni
moment by zasegurowac, nadmienić, wyszeptać do ucha
mieszkańca planety Melmack, powiedzieć że prawdopodobnie
biorąc pod uwagę, reasumując, można zainsuować
najprawdopodobniejszy, całkiem na miejscu, zgodnie z teoria
zachowania początku i końca przedczasowego końca i
początku, bardzo prawdopodoby, sentymentalny i mistyczny
wniosek, że nadszedł czas by po tym krótkim stwierdzeniu,
wywnioskowaniu, przedstawieniu wyżej i niżej wykreślonych
źdźbłem niespotykalnego skrawka listka półmetrowej sekwoi,
rosnącej na słońcu, słów dojść do wniosku że nadszedł czas
przed czasem na krótkie pożegnanie, więc nie przedłużają
tego niezwykle nie na miejscu bardzo godzącego w nasze
patriotyczne amerykańskie serduszka momentu, wypowiedzieć,
wymajaczyć przez słomkę zaśpiewał tańcząc na języku
powiedzieć sobie po prostu.

K ~:~ G ~:~ P

WONDERFULL WINDOWS FUN

Włączona wentylacja - nie otwierać Okien!
DOS: Czcigodny, OS/2: Wspaniały, WINDOWS: Salone.

Jak przyspieszyć Windows ? Mocniej je rzucić !
Chcesz wygrać GameBoy'a ? Napisz WIN
Przechodź przez drzwi. Nie czołgaj się przez Okna.
Okna jednego człowieka są dla innego murami.
Sposób na podwojenie pojemności twojego twardziela:
- Skasuj windows. Pluskwy wchodzą przez otwarte okna.
Psy czołgają się pod furtkami, a software pełzną pod Windows !
This virus requires MicroSoft Windows.
Czy stłukłeś już dzisiaj okna ?
Windows : Kolejny wspaniały produkt twórców edytora EDLIN.

WindowError001 : Windows załadowane. System w niebezpieczeństwie.
WindowError002 : Nie ma błędu... jeszcze...
WindowError003 : Połączony błąd. Twoja pomyłka jest teraz w każdym pliku.
WindowError004 : Błędny błąd... nic się nie stało.
WindowError005 : Próba multitaskingu. Zamieszanie w systemie.
WindowError006 : Złośliwy błąd. Desqviev found on drive.
WindowError007 : Hard Disk not found... Please delete windows, then we see...
WindowError008 : Zniszczone okno. Uważaj na kawałki szkła.
WindowError009 : Straszny błąd. Bóg wie co się stało.
WindowError00A : Przepełnienie biblioteki. Skrzynka na listy jest pełna.
WindowError00B : Niewystarczalna pamięć by przekopiować plik 1 Kb.
WindowError00C : Błąd pamięci. Potrzeba więcej RAM'u ! Więcej, Więcej !
WindowError00D : Okno zamknięte. Nie wyglądaj.
WindowError00E : Okno otwarte, nie zaglądaj.
WindowError00F : Niewytłumaczalny błąd. Powiedz nam, jak to się mogło stać.
WindowError011 : Zarezerwowane na przyszłe pomyłki.
WindowError012 : Niemożliwy błąd. To nie mogło stać się naprawdę.
WindowError013 : Nie można otworzyć okien. Spróbuj drzwi.
WindowError014 : Drzwi zamknięte. Spróbuj Control+Alt+Delete.
WindowError015 : Nienaprawialny błąd. Insert system diskette into floppy drive,
                                   then press ENTER...


K ~:~ G ~:~ P

BALLADA   O   DOOMIE

Doomie ! Gierko moja ! Ty jesteś jak rzeźnia !
Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto w ciebie rżnął.
Dziś brutalność twa w całej ozdobie,
widzę i ignoruję, bo se gram na tobie.
Panno święta, co labirynty skrywasz wzraz z ich ciemnym
ludem, mnie nieśmiertelnością do gry powróciłaś cudem.
Gdy od płaczącej matki pod giwery opiekę,
ofiarowany, zakrwawioną podniosłem powiekę.
I zaraz mogłem do twych bunkrów progu,
iść na następny poziom denerwować wrogów.
Wtem ! Rakieta ma głowę urwała
i padłem jak trusia co w łeb oberwała.
Tymczasem przenoś me szczątki po ścianach rozbryźnione,
do tych cudownych bunkrłw twym światłem rozświetlone,
do tych ścian obryzganych flakiem rozmaitem,
karminowych posoka, obwieszczonych trupem.
A wszystko ogrodzone murem, jakby miedzą,
Na której z rzadka ciche sępy siedzą.

K ~:~ G ~:~ P

Grzybobranie

Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach ludowych sławione lisice,
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Lecz wszyscy rozgladają się za sromotnikiem,
Którego chłopi zowią grzybów pułkownikiem
W stanie spoczynku.
Grzyb ten - zarówno suszony,
Jak też marynowany lub w maśle duszony
Niezwykłym wśród Polaków cieszy się popytem,
Choć dla innych narodów bywa jadowitem.
Hrabia, pojąć nie mogąc, w las czym prędzej rusza
I chwyciwszy Wojskiego za poły kontusza
Spytał:
- Wybacz, waść, proszę, to moje nieuctwo,
Lecz jakże jeść możecie trujące paskudztwo?
Zaśmiał się Wolski, sięgnął w kieszeni odmety,
Wyjąć stamtąd sromotnik cętkowany, kręty,
Połknął, mlasnął i mruknął: A teraz odtrutka!
- Rozumiem - krzyknął hrabia - pewnie gdańska wódka!
- Gdańska po sromotniku? - rzekł Wolski - akurat!
Na truciznę - trucizna! Vivat denaturat!
I łyknąwszy pół basa rzucił w krzaki flaszkę,
Kiedy legła, z naklejki szczerząc trupią czaszkę.
- Lubię też - dodał szlagon - gdy sobie dogodzę,
Odpocząć w strudze spalin przy ruchliwej drodze,
I gdy tlenek ołowiu moje płuco wchłania,
Wspominać dawne walki w okresie powstania
Kościuszkowskiego... owe szarże, rejterady...
Ja dumam - a w mym wnętrzu zżerają się jady!
Sromotnik w denaturat wpadłszy fioletowy
Za łeb go! Za nim goni tlenek ołowiowy!
Już go dopadł ! Już srogie czynią się fermenty!
Tną się krzyżową sztuką ! Cios prosty! Raz cięty!
Tym sposobem - gdy wzajem zniszczą się trucizny,
Wytwarza się w nich pokarm wyborny a żyzny,
chociaż nie znany nigdzie, prócz naszej ojczyzny...
Słysząc te wynurzenia - dziwnie zbladł Horeszka,
Widać, że w nim płynęła zbyt mała domieszka
Krwi polskiej, gdyż wśród śmiechu szlachty-masterdziejów
Z krzykiem do Włoch uciekał pośród swych dzokejów,
Zaś Gerwazy, usiadłszy wygodnie na skwerku,
Jął smażyć sromotnika plaster po plasterku
Na kilku izotopach, ukradzionych w świerku...


K ~:~ G ~:~ P

GIGA głupoty i mądrości ludowe

K ~:~ G ~:~ P

Co zrobiłby Adam gdyby nie miał Ewy ???
Oswoiłby inne zwierzę;

K ~:~ G ~:~ P

Z prochu powstałeś, to się otrzep;

K ~:~ G ~:~ P

Rosjanie - Nie, Rosjanki - Tak!;

K ~:~ G ~:~ P

Nie rób nic na siłę, weź większy młotek;

K ~:~ G ~:~ P

Ma Pan bilet?
Nie, ale dobrze walę z bańki;

K ~:~ G ~:~ P

Kiedy dziewczę jest jak elektrownia?
Gdy ma kilo waty;

K ~:~ G ~:~ P

Fortuna kałem się tuczy;

K ~:~ G ~:~ P

Tym chata bogata, co ukradnie tata;

K ~:~ G ~:~ P

Ciało puszczone raz w ruch, puszcza się cały czas;

K ~:~ G ~:~ P

<< 1 z 4 >>

Powered by PatrolScript 1.0
Based on PsNews
Patrol & Grzeniok
Powrót do góry
© Biblioteka Humorów